Bibliotekarze za zamkniętymi drzwiami

Biblioteki publiczne – z powodu stanu zagrożenia epidemicznego – zostały dla użytkowników zamknięte do odwołania. W powszechnej opinii biblioteka publiczna to wypożyczanie, udostępnianie, przeprowadzanie zajęć, lekcji itp. Tymczasem – jak się okazuje pracy za zamkniętymi drzwiami nie brakuje. Dyskusja w środowisku bibliotekarskim dotyczy wspólnego bezpieczeństwa. Czy samo zamknięcie biblioteki jest wystarczające i czy nie ma zagrożenia dla zdrowia bibliotekarzy i ich rodzin, m.in. w związku z dojazdem do pracy komunikacją miejską, czy spotykaniem się większej ilości pracowników.

Zdalnie czy stacjonarnie?

Wśród dyrektorów bibliotek różne są stanowiska wobec pracy zdalnej i stacjonarnej. Trudno ocenić jak jest w większości, ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienia się niemal z dnia na dzień. Być może za dwa, trzy tygodnie w większości placówek bibliotekarze będą pracować zdalnie. Niektórzy z dyrektorów jak np. Jerzy Woźniakiewicz z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie apelują o podjęcie działaniach, aby jak najwięcej bibliotekarzy pracował zdalnie (apel odnosi się konkretnie do bibliotek publicznych województwa małopolskiego). – Od poniedziałku 16 marca podjąłem decyzję, iż WBP w Krakowie będzie funkcjonowała w tzw. wariancie B planu postępowania na wypadek wystąpienia zakażeń na terenie działania WBP w Krakowie. Oznacza to, że oprócz zamknięcia dla użytkowników wszyscy pracownicy, poza absolutnie niezbędnymi dla realizacji tych procesów, których realizacji nie można wstrzymać (pełniącymi wymienne dyżury tylko w niezbędnym zakresie czasu) będą pracowali zdalnie na zasadach wprowadzonych specustawą. Dla powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa niezbędna jest minimalizacja podróży, spotkań, kontaktów między ludźmi. Piszę o tym, ponieważ wiele osób podnosi trudności występujące ze zlecaniem pracy zdalnej, szczególnie na niektórych stanowiskach, niemożność jej skutecznego rozliczania i dysproporcje w obciążeniu obowiązkami między pracownikami pracującymi zdalnie. Otóż te problemy, w normalnej sytuacji dla każdego dyrektora nie do zaakceptowania, w tej trudnej dla całego społeczeństwa chwili muszą zostać odłożone, dla dobra publicznego - sprawy najwyższej wagi, którą jest zdrowie i życie wielu ludzi. Nie wahajcie się Państwo zatem jak najszybciej zlecić wszystkim swoim pracownikom pracę zdalną – czytamy w apelu dyrektora Woźniakiewicza opublikowanym na stronie Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich.

Bibliotekarze mają potencjał

Śledząc dyskusje w mediach społecznościowych widać ogromny potencjał w bibliotekarzach. Aktywnie pracują za zamkniętymi drzwiami bibliotek, otwierając się na nowe możliwości. Budujące jest przekazywaniu cennych informacji (niejednokrotnie typowo szkoleniowych) związanych ze zdobywaniem nowe umiejętności i wiedzy. Dotyczy to m.in kursów e-learningowych, webinarów, kursów doszkalające online. Powstają skarbnice dobrych praktyk. Bibliotekarze przekazują sobie informacje, gdzie i w jaki sposób szukać inspiracji w zasobach bibliotek cyfrowych krajowych i zagranicznych, galeriach, muzeach online. Obecna sytuacja kwarantanny powoduje, że bibliotekarza w sieci mają okazję poznać się, nawiązać kontakt i w efekcie nawiązać współpracę. Wiele cennych informacji w tym zakresie jest m.in na grupach dyskusyjnych w mediach społecznościowych czy stronach związanych z bibliotekarstwem. Zamknięte drzwi biblioteki to także czas na dokształcanie się poprzez czytanie publikacji fachowych oraz przyjrzeniu się zawartości swojego księgozbioru.

Co robimy?

Tymczasem bibliotekarze za zamkniętymi drzwiami wykonują mnóstwo prac wewnętrznych, na których zwykle brakuje czasu. Są to m.in. prace porządkowe, skontrum, planowanie zakupów, melioracje katalogu, intensywne prowadzenie strony internetowej, FB, prowadzenie listy zamówień, zakupów, przeglądanie stron wydawnictw, opracowywanie konspektów, scenariuszy, akcji, konkursów, wniosków, pisanie artykułów, dodawanie obiektów do biblioteki cyfrowej, opracowywanie projektów, projektowanie ulotek, zakładek, materiałów promocyjnych, ankiet czytelniczych, kartoteki zawartości czasopism, porządki w "papierach, na których nigdy nie ma czasu", gromadzenie informacji itp. Teraz biblioteki są online. Korzystajmy z tego.

Co na to bibliotekarze?

Przeglądając wpisy bibliotekarzy w mediach społecznościowych w ostatnich dniach jasno widać, że charakter pracy bibliotekarza zależy od decyzji dyrektora. Oto niektóre z wypowiedzi bibliotekarzy (bez podawanie adresów biblioteki):

  • Nie pracujemy. Wszyscy w domu do 27.03
  • Normalnie mamy przychodzić na 8 godzin.
  • Zamknięte dla czytelników. W każdym dziale ktoś dyżuruje, sporo załogi pracuje zdalnie.
  • Praca zdalna od najbliższego poniedziałku (16.03) w razie potrzeby przyjazd do siedziby w celu załatwienia pilnej sprawy.
  • Zarządzenie minimalizacji pracowników (na ten moment do 25.03), więc podobnie jak w innych działach, również w bibliotece od wczoraj mamy dyżury - od poniedziałku jedna osoba na miejscu, reszta zdalnie.
  • Niektórych na skontra wysyłają, w odległe rejony miasta, gdzie trzeba dojechać komunikacją miejską...
  • Większość pracuje zdalnie od poniedziałku. Bezpieczeństwo przede wszystkim. A nasza ekipa jest zdolna i wiele potrafi materiałów na przyszłość przygotować.
  • Też bym chętnie podparła się przepisami bo niestety władza wyraźnie daje furtkę (wręcz prosi) ale decyzję zostawiają dyrektorom.
  • Większość od poniedziałku pracuje zdalnie, aby zachować izolację o której się trąbi z każdej strony. Pytanie jak przekonać dyrektora biblioteki do podjęcia takiej decyzji i uświadomienia, że w domu można wykonywać te same obowiązki, ale bez narażania zdrowia innych.
  • Ktoś tu gdzieś też podał fajny argument, że bez książek ludzie nie umrą, serio. Nic się nie stanie, jak przez jakiś czas nie będą mieli dostępu do bibliotek, bo biblioteki nie dostarczają żywności ani leków. A zdrowy bibliotekarz to później sprawnie działająca biblioteka.
  • Praca zdalna. Nasza dyrekcja wie że zdrowie na pierwszym miejscu.
  • Jesteśmy zamknięci dla czytelników, ale wszyscy bibliotekarze mają być gotowi na stanowiskach w miejscu pracy. Dyrekcja nie zgadza się na pracę zdalną, bo co możemy w ten sposób robić?
  • Dyrekcja odmówiła. I tyle. Mamy być w bibliotece.
  • Praca, to pestka. Najgorszy jest dojazd. Ja mam z dwoma przesiadkami.
  • Pracujemy zdalnie od czwartku, jest co robić, część pracowników uważała, że to przesada ale skoro rząd zaleca pracę zdalną to dla mnie było to najrozsądniejsze wyjście. Mamy teraz czas zająć się katalogiem online, dokumentacją i stroną internetową, a do tego rozwijamy nowe umiejętności cyfrowe.
  • My dziś otrzymaliśmy informację o całkowitym zakazie świadczenia pracy.
  • Bardzo bym chciał pracę zdalna, ale niby w jaki sposób? Zabieracie komputery do domu? Te stacjonarne? Macie dostęp do systemu na domowym sprzęcie? A co mają robić na zdalnej pracy pracownicy wypożyczalni czy czytelni?
  • Może duże biblioteki powinny pomóc małym? W dużej bibliotece są większe możliwości pracy zdalnej. Część można by zlecić mniejszym jednostkom w sieci? Oczywiście trzeba by było przeszkolić ich załogi - ale to też można zrobić zdalnie, maile, skype, telekonferencje i tak dalej.
  • Niech to będzie praca, która przysłuży się czytelnikom już jak wszystko ucichnie. Nawet jak to będzie czytanie artykułów z zakresu bibliotekarstwa.

Katarzyna Wituś
Miejska Biblioteka Publiczna w Czechowicach-Dziedzicach

18 marca 2020

Top